Home Holandia 2014
Wpisany przez Iwona Osuch   

Holandia - Listopad 2014

09.11.–28.11.2014

W tegorocznej wymianie ze szkołą ROC Ter AA w Holandii w dniach od 09.11.2014 do 28.11.2014 wezmą udział:

Uczniowie:

Rafał Płaczek IV I

Konrad Kamiński IV I

Łukasz Borysowski IV I

Piotr Owczarek III I

Mateusz Mazur III IEt

Tomasz Izbiński III IEt

Opiekunowie:

Prof. Mariusz Usztel

Prof. Hubert Gąćkowski

Przez pierwsze cztery dni w wizycie studyjnej wezmą udział:

Dyrektor ZSP nr 1 mgr Dariusz Kwiatkowski

Wicedyrektor mgr Jolanta Nikodemska

Naczelnik Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu Pani Katarzyna Banaszczak

 

Niedziela, 9 listopada

Projekt… krążą wieści , że jednak nie grafika ma być naszą mocną stroną. Pisanie w HTML nie sprawi nam kłopotu. Ejcz ti em el. Ogarniamy? Mateusz, przyjeżdżaj, ostatnio zaliczałeś jakąś stronkę…. Będziemy robić sklep internetowy. A teraz chwila wytchnienia po podróży. Anita, żona Henry’ego, zrobiła nam obiad. Próbujemy ogarnąć bazę. Tych kilka wolnych godzin zwiastuje 3 tygodnie pracy. Jesteśmy bardzo grzeczni. Profesorowie zaglądają średnio co 134 minuty. Jak im się chce?? Teraz koniec. Pierwsze wrażenia po wizycie w szkole. Siła Coriolisa nie dawała rady mgle do 9. Zatopione w niej powieki styranych nauką ludzi otworzyły się na lotnisku. Skutecznie. Jednak lecimy. Eindhoven słońcem i z 15 stopniami. Jesień, lato, zima…. Pewności ni ma. Gospodarze witają nas na lotnisku. Jak miło Anita, Marcel i jeszcze jeden nauczyciel, Gert, Karol… shake hands ;). Kemping w słońcu, kaczki w jeziorku w wodzie, czyli wszystko na miejscu.

Poniedziałek, 10 listopada

Kaczki w jeziorku wyglądają na smaczne. Może ktoś doprawi… Wieczorem mamy chińszczyznę w planie. Należy trochę wyluzować. Za wiele wrażeń na raz.Założenia projektu… Tworzymy stronę sklepu internetowego, sprzedającego sprzęt komputerowy. Sam hardware. Gdzie jest coś 'soft'? Ogarniamy bazę jutro może więcej na tentemat. Nie ma deszczu.  Jest słońce. One Million Bicycles not in Beijng. In Helmond. Kawa w kawiarni dla nauczycieli zmieszana z aurą świętego spokoju. Nikt się nie spieszy. Każdy się uśmiecha. Richard, szef informatyków, przedstawia system edukacyjny w Holandii. Od pierwszego roku nauki zaczynają się specjalizacje. Z czteroletniego technikum zrobili trzyletnie. I na wszystko musi być czas i ze wszystkim trzeba zdążyć. I mieć jeszcze 40 tygodni praktyk.


Wtorek, 11 listopada

Naszą dzisiejszą pracę tradycyjnie zaczynamy od magicznego napoju Bogów czyli  kawy z rana, najlepiej smakuje ;) Jesteśmy już przy swoich stanowiskach, nikt nie zrobił kanapek do szkoły ale po co żywimy się energią słoneczną- dziwne tu jest nawet słońce nie tak jak w Polsce o tej porze roku. Sprzęt rozstawiony czekamy tylko na naszego klienta któremu mamy przedstawić przykładowe projekty stron i jaki będzie odzew ze strony Holendrów, ale o tym napisze potem. Po rozmowie z klientem czas zabrać się do pracy jak to mówią "Do pracy Rodacy". Po wyjściu ze szkoły udajemy się wraz z naszą kochaną delegacją do Firmy  Oskomera produkującej fasady aluminiowo szklane. Powitali nas bardzo mili Holendrzy Mr Gervaas Albers i Specjalista z dziedziny ICT- akronimy się kłaniają Mr Stijn Van der Doelen którzy opowiedzieli nam na czym polega ich praca ;)

Środa, 12 listopada

Wszyscy smacznie śpią a tu nagle ktoś dobija się do drzwi. Kto to może być? Wszystkie kaczki wczoraj nakarmione. Co jest grane ? Łukasz poszedł sprawdzić a tu nasz Profesor Usztel który robi nam pobudkę. W ciągu paru minut wszyscy gotowi do wyjadu do  firmy Xidoor wraz z delegacją, zostajemy powitani przez jednego z pracowników tej firmy który uczył się w ROC TerAA. Akurat aktualnie produkują osprzęt dla usług społecznych typu szpitali itd. Mają dwie hale produkcyjne jedną w Francji a drugą na miejscu. Jest dobra wiadomość to właśnie dzisiaj dociera do nas dwóch uczniów Tomasz Izbiński i Mateusz Mazur pod opieką Prof. Huberta Gąćkowskiego. Oby tak dalej więcej rąk do pracy co 6 głów to nie 4 ;) Jeden z nauczycieli odwozi nas do szkoły gdzie kontynuujemy pracę na trudnym jak się okazało projektem. Wracamy do naszego ośrodka w Wolfsven, gdzie czeka na nas pizza na kolację. Nauczyciele wraz z Vipami pojechali do szkoły w Nijmegen do jednego z oddziałów ROC TerAA. Są bardzo mile zaskoczeni, a szczególnie Pani Naczelnik.

Czwartek, 13 listopada

Kolejny dzień ciężkiej pracy w szkole ROC TerAA. Klient podpisał 'A request of proposal' Wiemy na czym stoimy więc zabieramy się do ciężkiej pracy i pomaga nam przy tym Prof. Gąćkowski, który dogląda naszej pracy i nam pomaga. Wszyscy tak ciężko pracowali, że zagapiliśmy się, a tu czas na powrót na kemping. Po powrocie wszyscy poszliśmy na małą drzemkę, budzi nas nieziemski zapach wszyscy biegną zobaczyć co to jest podobno jedna z kaczek którą tuczyliśmy od samego początku niestety tak dobrze nie ma ale mało się pomyliliśmy, ponieważ były piersi z kurczaka przygotowane przez Prof. Usztela - pycha palce lizać ale i tak w końcu upolujemy tę kaczkę. Około godziny 17.15 zaczęliśmy żegnać się z naszymi Vipami, którzy wylatują z pięknej płynącej miodem i kręcącymi się przez 'śródziemnomorski' wiatr wiatrakami w Holandii. Życzyliśmy bezpiecznej podróży do naszej ukochanej ojczyzny. Do zobaczenia w Polsce ;).

Piątek, 14 listopada

Dzisiaj wyjątkowo nie jedziemy do szkoły, pracujemy nad projektem w domu. Koło godziny 16 wyjeżdżamy do Petera Peelsa, który kupił bar i przerobił go na mieszkanie. Po przyjeździe jesteśmy zachwyceni. Oczy wychodzą nam na wierzch i wyglądają jak pięciozłotówki. Po krótkim przywitaniu Peter zaprosił nas do kuchni gdzie mieliśmy za zadanie przygotować obiadokolację nawet nam to wyszło....  napiszę więcej jak wszyscy będziemy żyć jutro. See you tomorrow ;)

Sobota, 15 listopada

Jednak żyjemy ;) wszyscy się wyspali wstaliśmy. O 8.30 szybki prysznic i jesteśmy gotowi czekamy przed wejściem do ośrodka na nauczycieli Holenderskich, którzy na dzisiaj zaplanowali nam wycieczkę do Maastricht. Po krótkiej jeździe samochodem dojechaliśmy do jeden ze stacji w Geldrop, gdzie czekaliśmy na pociąg do Maastricht. Po trzech przesiadkach dojechaliśmy na miejsce nie nudziliśmy się, ponieważ było Wi-Fi i sami się sobą zajęliśmy nie tak jak Polska i nasze PKP, ale cóż do wszystkiego trzeba dorosnąć nie ma co nawet mówić o infrastrukturze,  bo jest nieporównywalna. Po krótkim czasie jesteśmy na miejscu gdzie popłynęliśmy zwiedzać kopalnie piaskowca, dowiedzieliśmy się, że to jest jeden z najwyższych szczytów w Holandii. Po zwiedzeniu udaliśmy się na obiadokolację, która była bardzo smaczna, następnie udaliśmy się prosto do Wolfsven do naszych cieplutkich kołderek ;)  Czasem nie powleczonych, bo czasu mało na spokojne życie.

Niedziela, 16 listopada

Wreszcie niedziela spaliśmy chyba do 11.00 wszyscy się wyspali, gdyby nie pyszne śniadanie przygotowane przez Piotrka spali byśmy cały dzień ;). Zjedliśmy i zabraliśmy się do kończenia prezentacji związanej z przedstawieniem pracy projektu, strony www. Nstępnie uczyliśmy się do certyfikatów Microsoftu.

Poniedziałek, 17 listopada

W tym dniu zaplanowany wyjazd do szkoły był na godzinę 8.00. Szybko wrzuciliśmy coś na ruszt i pojechaliśmy spokojnie i bezpiecznie do szkoły. Wszyscy byli trochę zestresowani, ponieważ czekało nas spotkanie z klientem oraz prezentacja "plan of approch". Wbiegliśmy do szkoły wypiliśmy gorącą czekoladę i zabraliśmy się do pracy. Po spotkaniu z klientem pracowaliśmy dalej nad projektem w doskonaleniu umiejętności w HTML oraz CSS. Wróciliśmy na ośrodek koło godziny 15.00 czekał już na nas obiad przygotowany przez Prof. Usztela, następnie dalej kontynuowaliśmy prace nad projektem. Spaćććć !!!

Wtorek, 18 listopada

Dzisiejszy dzień przebiegł bez większych wydarzeń, był on dniem kolejnej ciężkiej pracy. Po południu wróciliśmy do cieplutkiego domku gdzie zjedliśmy zasłużony obiad i znaleźliśmy czas na odpoczynek.

Środa, 19 listopada

Poranek przemijał spokojnie wszyscy siedzieli przy porannej kawie, gdy nagle wbiegł Prof. Usztel mówiąc, że Henry i Marcel czekają na nas przed recepcją. W kwadrans wszyscy byli gotowi i zwarci do wyjazdu. Pierwszym punktem wycieczki była firma Oerlikon produkująca części do samolotów i samochodów Rolls-Royce. Następnie udaliśmy się zwiedzić browar Tour Hertog Jan. Po zakończonym zwiedzaniu otrzymaliśmy pamiątkowe kielichy. Nstępnie udaliśmy się do pobliskiego baru gdzie na ścianach oglądaliśmy ślady bytności poprzednich grup wymiany. Około 17 byliśmy już w ośrodku.

Czwartek, 20 listopada

Kontynuujemy pracę nad projektem. Nie ma czasu do stracenia, ponieważ kolejna prezentacja już w poniedziałek zabieramy się do pracy.

Piątek, 21 listopada

Dalej pracujemy nad projektem różnorodne poprawki wchodzą w grę ale dajemy radę ;) Poniedziałek tuż, tuż.

Sobota, 22 listopada

Zbiórka o 8.45 koło recepcji, wsiadamy z nauczycielami Holenderskimi do samochodów i jedziemy na jeden z peronów w Geldrop, czekając na pociąg do Amsterdamu. Podróż mija spokojnie duży tłok ale dajemy radę. Dojeżdżamy na stację Amsterdam Central skąd prosto  udajemy się na główny plac porobić parę dobrych ujęć. Powrót planowany jest na godzinę 16. Wszędzie niemiłosierny tłok, przeplatanydzwonkami rowerów. Co chwila wpadamy na jakiegoś przechodnia lub przechodnię. Niektórym też buty spadają z nóg, ponieważ tyle się dzieje. China Town z zamkiem robi wrażenie, ale nie takie jak zapachy unoszące się w powietrzu i nie mogące dać spokoju. Kanał, kanał and 'One Million Bicycles in.... Amsterdam'. Oszczędzaliśmy 2 tygodnie pieniądze. I co?? I Gucio. Nie ma kasy. Tyle kosztują pamiątki, które dowieziemy do naszego kraju. I jeszcze jest takie mało znaczące miejsce, które szybko przebiegliśmy, bo czasu było mało..... :) Po przyjeździe do Geldrop zostaliśmy zaproszeni na obiadokolację. Hamburgery, frytki, piersi.. z kurczaka lądują w żołądkach. Następnie udaliśmy się do ośrodka i prosto pod pościel...... :) Pa.

 

Niedziela, 23 listopada

Praca, praca i jeszcze raz praca nad projektem ciąg dalszy. Raporty dzienne, tygodniowe, ostateczne. Filmy, zdjęcia i poprawki do strony, którą stworzyliśmy. Już nie pamiętamy, co było na obiad. Jutro prezentacja strony dla klienta. Musimy być gotowi. Time management najważniejszy/a/e :) Ta niedziela jest dziwna, ponieważ dzielimy się wspomnieniami z Amsterdamu. Zamek w dzielnicy chińskiej był ‘the best’. Nie wszyscy lubią klimat zatłoczonego miasta z milionem rowerów. Mamy swoje racje. Każdy jest inny. Prof. Usztel z Anitą zwiedzali Rijksmuseum. Największe i najpiękniejsze w całej Holandii, swieżo wyremontowane. Mnóstwo dzieł znanych artystów i ludzi, przez których nie można się było dopchać do obrazu. My na muzeum znajdziemy czas za 10 lub 20 lat. Po powrocie zajadamy się fast food’em. Mamy zrobić zamówienie: Jeden z nas posłużył się tak angielskim, że kelnerka ledwo na nogach stała. ‘Yes, I please’ zostanie tekstem tego dnia :) Powrót do domku i spać. O 21 lub 22 wszyscy pod kołdrami. Cuda. Jeden z profesorów zadbał o godzinę. Wszystkim nam się chce spać, więc do jutra.

 

Poniedziałek, 24 listopada

Jak zwykle rano przyjazd do szkoły ROC terAA następnie przedstawienie pierwszej prezentacji projektu klientowi. Oprócz paru poprawek projekt wygląda na skończony. Klient wygląda na zadowolonego. Wyjeżdżamy do szkoły dla nauczycieli podstawówek. A tam uczeń, który jest na praktykach z zaprzyjaźnionej szkoły programuje robota do nauki geografii i angielskiego. Robot jeszcze tańczy ‘Gangam Style’ Rozwalające. Tak mogą wyglądać praktyki zawodowe. No cóż, to pierwszy tego typu projekt na świecie. Dołujące. Wracamy do domków. Zjemy i do pracy, bo pojutrze ostateczna prezentacja. Bye.

 

Wtorek, 25 listopada

Pracujemy w szkole od rana. Każdy dzień przynosi coś innego. Dzisiaj zdajemy certyfikaty. Nie idzie dobrze. Wręcz kiepsko. Niektórzy już mają papierki w łapach. Inni poczekają do jutra. Wracamy zmęczeni. W naszej szkole mamy lżej. Idziemy spać trochę potłuczeni.

Środa, 26 listopada

Cały zespół wyspał się, ponieważ wyjazd dopiero o godzinie 15.30 do Richard’a gdzie zaprezentowaliśmy nasz projekt, projekt całej wymiany, prezentację o stosunkach polsko-holenderskich i 2 filmy, które zrobiliśmy w czasie wymiany. Oczywiście nie obyło się bez wpadek i miliona pytań. Prof. Usztel naszej strony nie trzymał, tylko holenderską. Dlaczego? Oto jest pytanie. Pewnie chodzi o stronę.  Następnie czekał na nas grill przygotowany przez właściciela posiadłości. Jedzenie było przepyszne. Różne mięska, szynki, co kto lubi. Rewelacja. Dziękujemy Richard’owi i jego żonie. Jedziemy już do domków. Jutro wyjeżdża prof. Gąćkowski i 2 uczniów. See ya.

Czwartek, 27 listopada

Pobudka o 8.00 czas zacząć porządki jutro wyjazd a dla niektórych już dzisiaj tzn. Prof. Huberta Gąćkowskiego i dwóch podopiecznych Mateusza Mazura i Tomasza Izbińskiego.

Sprzątamy, ale nie chcemy, żeby ktoś się dowiedział, ze umiemy… :) Idziemy spać bez prysznica, bo wyczyszczony na błysk. Jutro tylko zęby i golenie. O toaleta jaka czysta! Jak tu teraz z niej skorzystać??? Spać. 22.00 Jak na kolonii dla 6-latków.

Piątek, 28 listopada

Pobudka z samego rana ostatnie sprzątanie w domkach, każdy spakowany i gotowy do drogi, czekamy na Anitę, która ma nas zawieść do Helmond na małe zwiedzanie. Zamek średniowieczny + Święty Mikołaj. Teatr w kościele, bo stary spłonął ze 3 lata temu. W kościele jest bar, bo to teatr. Można sobie drinka w kościele wypić. Szok. Kupujemy ostatnie pamiątki, ale w centrum.W domu u Państwa van Wanroij mamy obiad i rozmowę. Wymieniamy się spostrzeżeniami. Henry, Anita, Marcel i Marion odwożą nas na lotnisko. Czujemy już zapach Polski. Gate 3 i bieg, ponieważ chcemy siedzieć razem. Wszyscy zadowoleni z wymiany, to czas ruszać do ukochanej Ojczyzny. See you ;)